REKLAMA

Aktualności

Szkoła bez dzwonka, bez klas, z indywidualnym podejściem do ucznia - możliwe? Możliwe. Już wkrótce w Bydgoszczy!

Pani Jolu, powołała Pani nową placówkę edukacyjną. Czym będzie różnić się ta szkoła od innych szkół podstawowych, które znajdują się na terenie Bydgoszczy?

Ta szkoła to odpowiedź na oczekiwania rodziców i dzieci, z którymi pracowałam od 2006 roku w ramach zajęć edukacyjnych, jako osoba prowadząca jeden z pierwszych w Bydgoszczy punktów przedszkolnych. Jesteśmy - jako pracownicy Fundacji Kreatywnej Edukacji - bogatsi również w obserwacje i doświadczenia rozwiązań edukacyjnych polskich oraz z krajów naszych partnerów zagranicznych. W powołaniu tej szkoły skupiamy się na kwestii: indywidualizacji w grupowym uczeniu, podążaniem za i czerpaniem inspiracji od dzieci, młodzieży - naszych partnerów. Nasi uczniowie będą odpowiedzialni za proces uczenia, a także będą funkcjonować w społeczności demokratycznej, społeczności lokalnej, zachowując relacje szacunku i godności. W tej szkole nie chcemy roszczeniowości, ale też nie zależy nam na bezwolnym wypełnianiu czyichś poleceń. Uczniowie będą mieli szerokie spektrum możliwości, mentorów, którzy będą dbać o realizację podstawy programowej. Sami młodzi mają za zadanie rozwijać swoje umiejętności, wiedzę, decydując indywidualnie o zagospodarowaniu czasu spędzanego w szkole. Usamodzielnianie, ponoszenie odpowiedzialności za własne decyzje, ale także pozaformalne metody uczenia, spora dawka działań twórczych, rozwinięta działka eksperymentów przyrodniczych mają na celu stymulowanie niezależności, ale też prospołecznych przekonań, pielęgnacji własnego, kreatywnego podejścia do rozwiązywania problemów. Nie jestem w stanie śledzić poczynań wszystkich szkół w mieście, ale z tego co obserwuję, dowiaduję się od otoczenia - nie ma w Bydgoszczy kompleksowej odpowiedzi na nasze oczekiwania. Sama jestem już bogatsza o doświadczenie edukacji własnej córki w szkole rejonowej, a teraz również artystycznej.

 

Czy przewidziane są klasy, normalne przedmioty?

W obecnej chwili, mądrzejsi o doświadczenia szkół demokratycznych, montessoriańskich, społecznych typu Bednarska w Warszawie oraz własne, zakładamy, że nasza szkoła będzie oferowała edukację dla dzieci w różnym wieku, bez podziału na klasy. Przynależność do grupy dotyczyć będzie jedynie osoby konkretnego opiekuna - jeśli ktoś nie lubi tego słowa - mentora, mającego adekwatne do wieku dziecka kwalifikacje. Chodzi tu przede wszystkim o kontrolowanie umiejętności i wiedzy wynikających z ministerialnych założeń podstawy programowej. Nauczyciel będzie miał dokładne rozeznanie odnośnie każdego dziecka - zapewni to również odpowiednia ilość nauczycieli zdolna śledzić i kierować postępy uczniów. Co do przedmiotów - w kształceniu zintegrowanym nie ma problemu: przechodzenie z obszaru na na inny fragment wiedzy jest dość płynne, kolejne lata są dla szkół wyzwaniem. Pokutuje sztuczne rozdzielanie wiedzy z jednej dziedziny bez kompleksowego podejścia do problemu, angażującego wiedzę czy umiejętności z obszarów pokrewnych. Tytuły przedmiotów potraktujemy właśnie dość eksperymentalnie - za pośrednictwem problemów, zagadnień. Młodzież będzie miała za zadanie inicjować tematy, inspirować nauczycieli do drążenia, współpracy z innymi ekspertami, wchodzenia do przestrzeni miasta i nie tylko. Mamy nauczyć się myśleć, badać, dociekać, dyskutować - takie umiejętności na pewno przydadzą się w życiu. Dysproporcje wiekowe są niezwykle stymulujące i uczą współdziałania, pomagania, odpowiedzialności, dzielenia się wiedzą, czy opanowanymi umiejętnościami. Dlaczego nie podążyć za starą, wypróbowaną praktyką uczenia się od starszych, przysłuchiwania się ich rozmowom, podpatrywania podczas warsztatów. Od nauczyciela ten tryb edukacji wymaga elastyczności i ciągłego uczenia się. Tak moim zdaniem jest dużo lepiej, chociażby ze względu na panujące w środowisku nauczycielskim wypalenie zawodowe.

 

Czy każde dziecko będzie mogło stać się uczniem tejże szkoły, czy każdemu dziecku służy fakt, że może uczyć się tego, co chce i kiedy chce?

Myślę, że każde dziecko. Natomiast w sytuacjach, gdy potrzebuje ono specjalnego wsparcia, należałoby się zastanowić, czy będziemy w stanie zapewnić praktycznie indywidualną opiekę, bo tak to sobie wyobrażam i temu mają służyć środki uruchamiane poza dotacją przez organy samorządowe, czy ministerialne, przy takiej dużej dozie wolności i zakładanej samodzielności. Decyzja będzie pewnie zależna od indywidualnego ucznia. Od wszystkich osób związanych z placówką oczekujemy aktywnej postawy w kwestiach ważnych dla społeczności szkolnej, szacunku, odpowiedzialności za własny proces uczenia. Sprawy trudne będą rozstrzygane przede wszystkim na forum społeczności szkolnej. W tej szkole dziecko będzie miało rozeznanie, nad czym powinno pracować, by zdać do kolejnej klasy. Jego zadaniem, obowiązkiem będzie nadrobienie zaległości w ramach indywidualnych zajęć. Z badań prowadzonych przez środowiska związane ze szkolnictwem demokratycznym wynika, iż sprostanie wymogom testów szkolnych może zająć góra trzy miesiące kalendarza szkolnego. Indywidualizacja kształcenia, uatrakcyjnienie treści i form spowoduje kolejne przyspieszenie. System oceniania stosowany na każdym kroku w szkole, liczne klasy, niewystarczająca liczba nauczycieli - to wszystko może jedynie zmniejszyć efektywność procesu uczenia. Zdaję sobie sprawę, ile środków wydawanych jest w tym kraju na edukację i jaki jest koszt utraconych korzyści. Studiowałam za granicą, czerpię z rozwiązań edukacyjnych innych krajów - naprawdę można to wszystko robić dużo lepiej. Jednakże najgorszy certyfikat edukacji mogą wystawić nasze dzieci - moja córka mówi często, że w szkole jest po prostu nudno, a jej zainteresowania są szerokie, uwielbia i muzykę, i piłkę nożną, a także medycynę. Mnóstwo czytamy, podróżujemy, chodzimy na koncerty, wystawy...Po prostu żal mi jej czasu. Ja dopiero zaczęłam się zastanawiać nad efektywnością edukacji poznając założenia teorii uczenia się muzyki prof. Edwina E. Gordona, który jako psycholog muzyki czerpiący z doświadczeń własnych (muzyk jazzowy) zajął się naukowo edukacją muzyczną. Ponadto poznałam z autopsji oraz badałam jako doktorant systemy edukacyjne, formalne i pozaformalne w różnych krajach. Postanowiłam wdrożyć wnioski w życie i robię to od 2006 roku. Po przedszkolu nadszedł czas na szkołę.

 

Jeśli nie będzie ocen, to w jaki sposób będzie można sprawdzić poziom wiedzy danego ucznia? Przecież w tzw. zwykłej szkole są testy wiedzy, sprawdziany, itd.

Nie możemy wyłączyć się, będąc placówką wpisaną do ewidencji placówek niepublicznych z uprawnieniami szkoły publicznej, ze stosowania kontroli procesu uczenia. Będziemy stosować ocenę kształtującą, opisową i przeprowadzać narzucone przez kuratorium testy. Te "pakietowe" rozwiązania warunkują niestety otrzymanie dotacji, bez której ciężko będzie funkcjonować pokrywając koszty utrzymania budynku czy wynagrodzenia nauczycieli. Możemy jednak traktować je jako jeden z, a nie kluczowy, warunkujący karierę życiową, element życia naszych dzieci. Mamy inne, ważniejsze priorytety, nie mieszczące się w rozwiązaniach testowych i odgadywaniu, co twórca testu miał na myśli. Rozwiązań przecież może być kilka, a ważniejsze jest to, jak dochodzi się do rozwiązań, niż czy zgadnie się tok rozumowania autora testu.

 

Na kim spocznie odpowiedzialność za przygotowanie dzieci chociażby do egzaminów do gimnazjum?

Na wszystkich. My, jako nauczyciele, mentorzy mamy zapewnić opiekę, inspirować, dostarczać wiedzę i umiejętności, podobnie rodzice. Natomiast samo dziecko może wykorzystać tę szansę lub ją zmarnować. Tego nie można narzucić, wyręczyć kogokolwiek, zarówno w formalnym, jak i pozaformalnym kształceniu. Nikogo nie uszczęśliwi się na siłę.

 

Od kiedy szkoła przyjmie nowych uczniów – chciałoby się zapytać kiedy zabrzmi pierwszy dzwonek, ale zdaje się, że dzwonka nie będzie?

Istotnie, dzwonka nie przewidujemy. W naszych murach zajęcia będą trwać po prostu wystarczająco długo. Poza tym dzwonki przeszkadzają w koncentracji, nagraniach w naszym studio, odpoczynku w naszej strefie relaksu. Nie lubimy nadużywania głośności. Czas jest elastyczny. Nasze dzieci mogą przebywać w budynku od 7.30 do 16.30 oraz brać udział w projektach, które odbywają się w późniejszych godzinach.

 

Czy jest przewidziana stała liczba godzin dla uczniów na zajęcia?

Szkoła ma zapewnić zajęcia edukacyjne oraz odpoczynek dla dzieci w godzinach 7.30 - 16.30 lub ewentualnie w wydłużonym wymiarze, w zależności od potrzeb rodziców. W tym czasie chcemy odpowiedzieć na potrzeby edukacyjne naszych dzieci, tak by rodzice nie musieli dodatkowo krążyć w korkach po mieście. Mamy sporo propozycji odnośnie zajęć sportowych: w pobliżu znajduje się hala sportowo-widowiskowa Łuczniczka, przystanie kajakarskie, wioślarskie, sale taneczne Towarzystwa Sokół. Myślimy też o zajęciach w stadninie koni.

 

Ile wyniesie czesne?

Czesne to około 500 zł, jeszcze pracujemy nad budżetem. W tych ustaleniach wezmą udział również rodzice uczestniczący w projekcie przygotowującym powstanie szkoły: Manufaktura umiejętności, która rozpocznie się 19.10.2013 o godz. 10.00 przy ul. Toruńskiej 50 - czyli w siedzibie szkoły. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą mieć swój wkład w tworzenie szkoły. Demokratyczność przedsięwzięcia właśnie na tym polega: włączamy się w projekt na etapie początkowym, by móc następnie korzystać z jego owoców. Jako Fundacja Kreatywnej Edukacji bierzemy udział w konsultacjach społecznych różnych przedsięwzięć, dzięki czemu wiemy, jak je sprawnie przeprowadzić. Równolegle do Manufaktury umiejętności odbywa się drugi filar naszej edukacji: Muzopolis. To zajęcia umuzykalniające, nauka grupowej gry na instrumentach: smyczkowych, dętych, klawiszowych, perkusyjnych i innych oraz chór gospel. Zajęcia odbywają się w każdy wtorek od 16.00 na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego, Instytut Pedagogiki, budynek E. Zapraszamy.

Dziękuję  za rozmowę.

Z Jolantą Gawryłkiewicz prezesem Fundacji Kreatywnej Edukacji rozmawiała Justyna Szulczewska

 

 

Więcej w tej kategorii

Jeśli pragniesz, by Twoje dziecko swobodnie tworzyło pod okiem ekspertów, którzy...